Kategorie: Wszystkie | BLAVA | BYTOM | CHILE | CISZEJ | DROGA | KSIAZKI | LONDYN | MALGOSIA | NOWA ZELANDIA | PRAHA | SALAMANCA | SEVILLA | USA | WARSZAWA | ZDJECIA
RSS
niedziela, 17 września 2017
FINISH - pare uwag pod koniec szkoly

Przed chwila rozpoczelam proces konczenia szkoly. Nie chce go dzisiaj dokonczyc, bo zalezy mi na dwoch bezplatnych seminariach dostepnych tylko dla studentow, ale w zasadzie bym mogla. Mysle, ze wszystkie formalnosci mam juz za soba. Moze cos zwroca i trzeba bedzie poprawiac, no ale to mogloby sie stac w kazdym wypadku, wiec nie bede sie przejmowala przedwczesnie.

Warto bylo. Szkola spelnila moje oczekiwania. Byla zorganizowana bardzo ciekawie, widac, ze ktos nad calym procesem myslal. Dla mnie oznaczala przede wszystkim wyjscie z domu, kontakt z innymi ludzmi, uczenie sie czegos nowego, co uwielbiam. Z cala pewnoscia potwierdzila slowa Zuzi, ze "nie ma Einstainow" i tam w wielkim swiecie nie czekaja na mnie sami powalajacy urokiem i inteligencja ludzie, gdyz to ja tutaj jestem podrecznym domowym debilem. Otoz nie. Ani ja nie jestem debilem ani oni Eistainami. Swiat nie uciekl jednak tak daleko jak mi sie wydawalo. Choc oczywiscie spotkalam wiele fajnych osob, co cieszy niezmiernie.

Z perspektywy czasu o czym jest ten caly smieszny coaching? O sluchaniu. O atencji jaka poswiecamy drugiemu czlowiekowi. Z kazda godzina coachowania mam mniej i mniej ochote wtracac "cos o sobie" albo dawac jakies drobne rady, bo to nie ma sensu. Kazdy jest panem swojego swiata i najlepszym specjalista od swoich problemow. Jak ktos chce zmiane - zmiana bedzie, jak ktos tylko marudzi, to widocznie mu nie zalezy, albo jeszcze nie nadszedl wlasciwy czas. To samo odnosi sie do mnie. Ten coaching, ktory uprawiam nie ma nic wsplnego z pokrzykiwaniem "dasz rade!". Ten moj ma wiecej wspolnego z pytaniem "a kto powiedzial, ze nie dasz rady?", "co musialo by sie stac, zeby bylo to mozliwe?".

Cale to czytanie, myslenie i moje spotkania z coachem zabralo i mnie pare wymowek ;) 

A wiec czy ma sens zorganizowac sobie pare spotkan z coachem? To zalezy. Przede wszystkim od tego czy powaznie myslimy o zmianie. Bo jesli na przyklad ktoras pada na pysk, ale nie potrafi sobie wyobrazic, ze maz moze sobie wyprasowac koszule sam i ma na to tysiac "logicznych" argumentow, to nie wiem czy warto. Coach za nas zycia nie zmieni. Musimy sami.

18:45, agradabla , LONDYN
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 września 2017
Z JAKIEJ JESTES KASTY?

Niedawno pisalam o zmianie powitalnego zdania z "Dzien dobry Panie i Panowie" na "Dzien dobry wszystkim" w londynskim metrze. Zmiana ta miala uwzglednic interesy spoleczosci LGBT.

Pod wpisem przeczytalam miedzy innymi, ze jest to przejaw troski o demokracje. Z reszta to samo twierdzi Boski.

Ja upieralam sie, ze ok, pomysl dobry, tylko trzeba zachowac zdrowy rozsadek i zaczac od powazniejszych problemow.

I dzis wracam do tematu zdrowego rozsadku. 

Bylam na sniadaniu z mamami z klasy Gosi. Jedna z nich jest wlascicielka agencji HR, specjalizujacej sie w bardzo wysoko oplacanych pracownikach sektoru bankowego z londynskiego city. 

Rozmawialismy o szkole. Mowila, ze jest bardzo zadowolona i wszystko gra, tylko nie wiedza czy nie przeniosa Maxa do innej szkoly, bo jednak Canary Wharf to wschod Londynu i akcent Maxa nie jest idealny i uwaga... moze mu to kiedys utrudnic dostep do dobrej pracy. Akcent, okazuje sie, to bardzo istotny element image czlowieka i moze dyskryminowac podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Nie, nie mowimy o jakims belkocie z tad czy owat. Mowimy o zlej czesci Londynu (zlej jak zlej, jedno z najwiekszych centrow finansowych na swiecie) w ktorej mieszkaja rodzice Maxa, bo maja blisko do pracy w city wlasnie!

Potem jakos przyszlo na mnie. Ze zanim postanowilam zostac coachem powysylalam troche CV a zero odzewu. Mimo iz mam sporo doswiadczenia i niezle wyksztalcenie. Zero w sensie bez: pocaluj mnie w dupe, rowniez. Na co ona: Oh! don't take it personally! My tutaj nawet nie czytamy CV z Twojej czesci Europy jesli nie masz doswiadczenia z Londynu. Pierwsza prace musisz jakos zdobyc a potem dopiero ktos bedzie je czytal. I uwaga ta pani mnie bardzo lubi i po prostu byla szczera! Ze mnie nie wybiora? Ich wybor. Ale ze wywalaja, bo nasze szkoly to nie szkoly, no hellou?

Owszem znam osoby z Polski czy Czech, ktore znajazly prace w city. Nie szukajac daleko - Boski, tylko ze on przywedrowal przez firme w ktorej pracuje lata. Takich znam sporo. Znam jedna osobe, ktora po wielu wielu latach wgryzla sie tam przechodzac od pucybuta do pracownika na srednim poziomie.

Jeszcze jedna sytuacja. Salamanca, rok 2005. Szkola hiszpanskiego. U mnie w grupie 2 chlopcow z elitarnego Eaton i dziewczyna z jakiejs innej brytyjskiej szkoly. Chlopcy wywracaja oczami cokolwiek ona powie po angielsku. Pytam sie ich dlaczego? bo ona udaje, ze ma akcent taki jak my, ale jednak slychac, ze nie jest jedna z nas - slysze. Pytam sie czemu sie nie nabijaja ze mnie? Bo Ty nie musisz miec konkretnego akcentu, ale ona jest Brytyjka a udawanie akcentu z nie swojej klasy jest oburzajace!

A wiec tak wyglada demokracja? Bedziemy sie certolic z pol promilem osob ktore maja problemy ze swoja tozsamoscia sexualna i bedziemy sie z tego powodu czuc dobrze. Ale Ty chlopcze urodziles sie pod Glasgow a rodzice nie mieli kasy zeby Cie poslac do elitarnej szkoly z "akcentem" wiec mozesz byc madry jak radio, ale pracy w city nie dostaniesz (symbol).

Moze jestem wczorajsza, ale mnie sie to wydaje obludne.

00:49, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (4) »
piątek, 08 września 2017
AMBICJE

Wlasnie wypelnilam aplikacje, zeby coachowac mlodych delikwentow w wiezieniu. Stwierdzilam, ze raz kozie smierc. Wezma, nie wezma, przynajmniej potrenuje autoreklame i poodowiadam na potencjalne pytania, ktore moga sie pojawic na ewentulnych rozmowach. Sama sie smieje.

Gosia zaczela wczoraj 3 klase podstawowki. Taki maly szkrab a juz w 3 klasie. Ma wielkie szczescie, ze jestesmy srednio ambitnymi rodzicami. Polowa dzieci w jej klasie ma juz rok czy dwa korepetycje. Powaznie, nie zartuje. Duzo dzieci juz sie przenioslo do bardziej "akademickich" szkol. Tymczasem my tkwimy w zwyklej przecietnej pedalowie. Choc czy jest jej tam tak zle? Prywatna szkola, 14 dzieci w klasie, 2 nauczycieli i towarzystwo malych pastuchow z 48 krajow. Tylko ponoc akcent nie zupelnie ten...

Boski usypia baby. Musze troche poszalec (poczytac) a nie tylko patrzec w komputer. Dobranoc!

23:07, agradabla
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 września 2017
JAN HNIZDIL - TROCHE INNY DOKTOR

W ramach wedrowki po zdrowie moich wlosow, po roku oczekiwania (doslownie), zostal mi wyznaczony termin audiencji u guru czeskiej medycyny psychosomatycznej - Jana Hnizdila. W umowionym terminie przybieglam w podskokach.

Pan doktor o podejsciu holistycznym szczyci sie tym, ze patrzy na pacjenta jako na calosc i widzi zaleznosci, ktore na zawsze pozostana ukryte przed niewprawnym okiem pfe specjalistow.

Leczenie odbywa sie na podstawie szczegolowego wywiadu z cierpiacym delikwentem.

Weszlam. Nawet zostalam poczestowana tania herbata. Zaczela sie, hm, no chcialam napisac rozmowa, ale to nawet nie byl wywiad tylko przesluchanie. Okazalo sie bowiem, ze pan Jan Hnizdil w swojej koncepcji poszedl o krok dalej niz (jak sadze) zamierzal i jest na takim etapie samozadowolenia, ze przestal sluchac pacjentow (w tym wypadku mnie). Poniewaz ON WIE!

Slyszy natomiast rzeczy, ktorych nigdy nie mialam zamiaru powiedziec.

Pare przykladow:

Jan Hnizdil: - i co jeszcze pani dolega poza wypadajacymi wlosami?

ja: - e, no nic. Mysle, ze jestem ogolnie okazem zdrowia.

Jan Hnizdil: - a plecy pani nie bola?

ja: - nie bardzo.

J.H: - nigdy?

ja: - Owszem zdarza sie, ale nie w stopniu ktory by mnie jakos ograniczal. Zawsze nosze dziecko z jednej strony wiec jestem asymetryczna, jesli zaczynaja mnie bolec plecy to kilka dni cwicze i wszystko wraca do normy. Wiec bolu plecow nie uwazam za problem a juz z pewnoscia nie czesty

Jan Hnizdil, pisze: - bol plecow, polecam joge i fizjoterapie w naszym osrodku

Jan Hnizdil: - a co zwiazek?
Ja: - mysle, ze ok. Zwlaszcza w calym tym problemie z wlosami maz bardzo stanal na wysokosci zadania.

J.H; - zadnych problemow?

ja: - Wiadomo nigdy nie jest idealnie, jednak sadze, ze nic zlego sie nie dzieje

JH: - czyli co, wszystko na 100%?

ja: - nie na 100% nie, kto tak mowi zwykle klamie. Ale obecnie mysle, ze tak na 80%. Jest wiele rzeczy ktore nie sa idealne, ale zadnej z nich nie uwazam za krytyczna

JH (pisze i mowi): problemy malzenskie, rozwazyc terapie malzenska w naszej placowce

JH: - a bierze pani jakies leki?

ja: - nie jestem specjalnym milosnikiem medykacji. Gdybysmy sie spotkali w momencie kiedy umawialam sie na spotkanie tutaj to bym powiedziala, ze zadne. Po roku wedrowek po roznych lekarzach mam 3 leki, wszystkie w raczej niskich dawkach

JH (mowi i pisze): - zalecane leczenie w zaprzyjaznionym osrodku, zeby moc zyc bez lekow

Do tego jak mowilam to przerywal, nie pozwalal dopowiedziec. Byl o krok przede mna. Nawet powiedzial, ze juz nie musze chodzic do dermatologa, bo on zna przyczyne moich problemow. NERWY! 

Nie zebym dyskutowala z diagnoza. Jedyna rzecza ktora choc w malenkim stopniu obiektywnie moze przyczyniac sie do mojej utraty wlosow jest leciutkie lojotokowe zapalenie skory, ktore ma - zwykle?- podloze psychiczne. Tylko Hellou? Nie w ten sposob, nie zza komputera, nie w formie sprzedawania wlasnych (nietanich) uslug!

Moze nie jestem standardowym pacjentem, moze uszlam kawal drogi i wiem o sobie pod kazdym wzgledem wiecej niz inni, wiec oczekuje nieco innego podejscia. A moze jednak pan Jan Hnizdil poza bardzo rozsadna (oficjalna) gadka stracil kontakt z rzeczywistoscia. Dla niego wypadanie wlosow, rak i skolioza to wszystko nerwy. Tak pewnie nerwy, ta czesc rozumiem, tylko jak uciec z blednego kola?

 

P.S.

Sam doktor Jan Hnizdil byl maksymalnie nerwowy, nieprzyjemny i lekko agresywny. Hmm jesli to nerwy, to gdybym byla nim, lysina typu kolano by mnie nie minela.

21:03, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (4) »
wtorek, 29 sierpnia 2017
KUK - czy blox pozwoli wlozyc wpis?

Ciagle jestesmy w Czechach. Nie spotkala mnie zadna kosmiczna katastrofa, brak weny, ani czasu. Niestety blox odmiawia wspolpracy i nie zechcial opublikowac 4 ostatnich wpisow. Nie poddaje sie! Dzis kolejna proba!

W chwili obecnej jestesmy w wiejskim domu rodzicow Boskiego, niedaleko Liberca. Przedtem bylysmy chwile na Morawie a przede wszystkim w Pradze. Odwiedzilam bambilion lekarzy, na szczepienia, kontrole, nowe pomysly, w kwestiach dziewczynek i moich. Teraz w koncu nic. W poniedzialek fruniemy do Londynu.

Wakacje sa jednak kosmicznie dlugie. Do tego sa to wakacje dla wszystkich wiec nawet znajomych za duzo nie spotkalam. Czytam, ciesze sie latem, kobietkami. Dzieczynki sa cudowne i grzeczne, mimo tego nie mogla bym byc samotna matka. Albo nie chciala. Byc ciagle, non stop z 2ka dzieci nie sprzyja zachowaniu zdrowia psychicznego:) czytalam ostatnio, ze Katarzyna i William nie pozwalaja dziciom ogladac bajek. No, tez bym nie pozwalala gdybym miala sluzbe, ktora by sprzatala, gotowala, czesala i zajmowala sie dziecmi. Nie mam :)

 

22:10, agradabla , DROGA
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 24 lipca 2017
CIEKAWA

Za niecale 2h wyruszamy w droge. Zu i ja jedziemy do Pragi w srode najprawdopodobniej pojade odebrac Gosie z Polski. Najprawdopodobniej, bo jej sie u dziadka podoba i nie chce wracac! A to mila niespodzianka :)

Od kwietnia bylam w Pradze tylko jeden dzien, dla mnie to absolutnie niezwykla sytuacja. Jestem bardzo ciekawa jak mi sie bedzie podobalo :)

Wchodzi Boski, czas pakowac komputer. Do przeczytania!

 

16:27, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (1) »
wtorek, 18 lipca 2017
MASTER

Wczoraj umarl Master. Kapitan Zeglugi Wielkiej Andrzej Drapella. Byl moim kapitanem na Zawiszy Czarnym. Bedzie nam go bardzo brakowalo. Nie potrafie sobie wyobrazic kapitana z wiekszym autorytetem i bardziej kochanego jednoczesnie. A jak go czasem nieznoslismy! Wrocil na morze. Dobrych wiatrow, Master!

00:31, agradabla , CISZEJ
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 lipca 2017
DZIEN DOBRY WSZYSTKIM!

Bank Barclays postanowil wspierac spolecznosc LGBT (geje, lesbijki, osoby biseksualne i transseksualisci). Dobrze, zle? A teraz wyobrazcie sobie, ze Bank Barclays postanawia zalozyc fundacje w ochronie zycia poczetego. 

Nie staram sie wyrazic negatywnej ani pozytywnej opinii w obronie zadnej opcji, ani mi osoby LGBT nie straszne ani nie jestem ortodoksyjna w kwestii zycia poczetego. Z przyjemnoscia zalozyla bym natomiast partie: W OBRONIE ZDROWEGO ROZSADKU. 

Londynskie metro postanowilo przestac uzywac zdania: Dzien dobry Panowie i Panie, poniewaz byc moze niektorzy uzytkownicy metra nie czuja sie byc ani panem ani pania i nie czuja sie dostatecznie przywitani. No hellou!?

W ciagu najblizszych 10 lat liczba mieszkancow mojej czesci Londynu ma sie zwiekszyc o 300%, w tym samym czasie o 30% wzrosnie liczba miejsc w srodkach transportu publicznego. Juz teraz bywa, ze okolo godziny 17 czeka sie na wejscie do metra 20 minut! nie mowie o odjezdzie tym metrem do domu. Czy w takiej powaznie nalezy przeznaczyc niemale srodki na nagrywanie nowych informacji zaczynajacych od "Dzien dobry wszystkim"? No nie wiem...*

___

Boski mowi, ze dla niego to jest akurat fajne, ze staraja sie tu wszystkich traktowac tak samo. Ja bede trwala przy swojej tezie, ze jednak sa istotniejsze problemy niz fakt, ze ktos sie czuje nieobjety kategoria pan lub pani.

21:33, agradabla
Link Komentarze (5) »
piątek, 07 lipca 2017
LATO

Napisala bym cos sensownego, ale 1. humor mam niezupelnie optymalny ( z tendencja smutkowo-depresyjna z powodow nieznanych) 2. Zu na zmiane przechodzi mi pod nogami na ktorych oparlam laptop albo chce sie polozyc na mojej rece co rowniez nie ulatwia pisania na klawiaturze.

W Londynie cudowne lato. Sliczne, gorace, bezchmurkowe. Gosia jeszcze tydzien do szkoly i laba. Niedlugo wyjedziemy do Pragi. Pewnie wszyscy beda na wakacjach, ale nie szkodzi, Prage lubie w kazdym wydaniu.

Jest u nas w odwiedzinach Siostrunia z dziecmi, i w tym aspekcie jest nam bardzo dobrze. Tylko mozg mi sie lekko zlasowal na smutno.

Boski leci na weekend do Zurichu na urodziny Szwajcara, Siostrunia do Kuzyna i Zonki do Glasgow. Bedziemy same. Albo mi odwali dokumentnie, albo sie naprawie. 

O! Zu wpadla na computer boczkiem i jest obrazona, ze ja napadl. No, to idziemy spac. Moze mi jakas weselsza komorka przez sen odrosnie.

12:27, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (1) »
czwartek, 22 czerwca 2017
LATO ZASKOCZYLO SZKOLE

Podobnie jak zwykle zima zaskakuje drogowcow w Polsce, lato moze zaskoczyc szkoly w Anglii.

W poniedzialek bylo 31 stopni i kazali nam dzieci odebrac w srodku dnia, ze sie niby ugotuja. Anulowali zajecia w parku, obiady jedza pod namiotami na podworku. Ciezki szok. "Na szczescie" w przyszlym tygodniu wszystko wraca do normy, 22 stopnie i mzawka. 

12:07, agradabla
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 19 czerwca 2017
KUPMY SOBIE VANA!

Co to znowu za idiota postanowil porozjezdzac ludzi przed meczetem w Londynie? To juz zaczyna byc jakas absurdalna gra. Co rusz  popapraniec wsiada do vana i postanawia zabic pare losowo wybranych przechodniow. Do tego mer miasta "inteligentnie" stwierdza, ze sory, ale ataki terrorystyczne juz jakos tak naleza do kolorytu wielkiego miasta. No chyba go straszy!

Mosty w Londynie zostaly obstawione przez ogromne przeciw-vanowe bariery. Ludzie niby zyja bez zmian, ale jednak kazdy pamieta, ze stwierdzenie "nie znamy dnia ani godziny" ostatnio staje sie jakos za bardzo aktualne. 

Skonczcie juz prosze z tym zabijaniem. Zyjmy sobie wszyscy po cichutku swoje wlasne 5 minut, cieszmy sie z dobrej pogody i smiechu dzieci w parku. Zycie jest wystarczajace krotkie, nie trzeba go jeszcze skracac. 

23:10, agradabla , CISZEJ
Link Komentarze (2) »
piątek, 16 czerwca 2017
PIERCE BROSMAN I JEGO GRUBA ZONA

Po raz kolejny ogladam zdjecia w kolorowym magazynie na ktorych uwieczniono Pierca Brosmana i jego 54 letnia zone, ktora okazuje sie (szok!), nie ma figury modelki. Pierce Brosman tez jakis dziwny, bo sie sie mu hary na klacie rozrosly. 

Miedzy wierszami czytamy: niedowierzanie, taki super gosc a tak zdzidzadzial a do tego ciagle zyje z tym szokujacym baleronem w siatce! 

Pamietam jak Linda Evans  (Krystie Carrington) z Dynastii mowila, ze zachowanie idealnej figury jest dla niej bardzo trudne. Ze codziennie spedza 6h (szesc godzin!) na cwiczeniach. 42 letnia Eva Longoria przybrala niedawno pare kilo i nieudolnie tlumaczyla sie zjedzonym serem. 50 letnia Halle Berry musiala przed miesiacem dementowac, ze nie jest w ciazy (??!!!), bo pod jej przepiekna sukienka z kolekcji Gosi Baczynskiej lekko zarysowal sie (o zgrozo!) B - RZ-U-CH!

No ludzie! Powaznie myslicie, ze kobieta w wieku srednim nie moze wygladac jak kobieta w wieku srednim? Co w tym zlego, ze zamiast 52 bedzie wazyla 65kg? Dlaczego to takie dziwne, ze pan w srednim wieku Brosman trzyma za reke ze swoja zona w nieduzo mniej srednim wieku? Plus czy my wiemy dlaczego ta pani przytyla? Moze pan Brosman lubi puszyste kobiety, albo pani Brosman nie ma ochoty spedzac zycia w silowni? Moze byc tez tak, ze przyjmuje jakies leki, ktore sprawiaja, ze waga utrzymuje sie nieco wyzej niz by chciala?

Przede wszystkim jednak chyba powinnismy zaczac akceptowac, ze zycie takie jest. Sa czasy, kiedy nasza twarz jest idealnie gladka, potem pojawiaja sie pryszcze, i nagle chwile swiecimy jak poranne slonce, zeby z czasem przyszly pierwsze zmarszczki, potem drugie i piate....

Ja tam sobie lubie wyobrazac jak ide taka ususzona, malutka (choc moze okragla w tej suchosci) tuz obok Boskiego* i gadam jakies glupoty a on patrzy sie na mnie, usmiecha i mowi: tak, masz racje, wszystko bedzie dobrze... Bo, wyobrazcie sobie, zamierzam pozwolic sobie byc stara, najchetniej taka w jeansech i perlach o tiffaniego. Taki mam plan.

 

* Dziadek Boskiego umarl w wieku 92 lat, moje Babcie niestety duzo mlodziej 

17:14, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (12) »
DZIECI SPIA!

jak wygladaja rodzice jak dzieci w koncu usna?

a tak...

IMG_8704

01:27, agradabla , LONDYN
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 czerwca 2017
ZNOWU O KONIU

"Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy." Autor: Pawel Reszka

Trudna lektura. Formalnie oczywiscie bardzo szybka, dobrze napisana, interesujaca, nawet lekka. Tylko tresc przejmujaca.

Do tego, co gorsze, wychodzi na to, ze wszystko prawda. 

Kazdy w tej ksiazce ma racje. I lekarz stazysta, ktory zarabia bardzo malo, i specjalista, ktory nie chce nadstawiac karku za stazyste, i profesor czy ordynator, ktorzy nie ukrywaja, ze nie bylo latwo znalezc sie tam gdzie sa teraz i dlatego nie maja zadnego interesu w tym, aby chory system sie zmienil. 

Najgorsze jest to, ze wszyscy psiocza, ale jak tylko dostana sie do etapu kiedy MOGA zarabiac realna  i bardzo, bardzo niemala kase to za nagle przestaja chciec zmiany. Wiec system stoji, gotowy przyjac nieograniczona ilosc pieniedzy, ktorej lekarzom i ogolnie sluzbie zdrowia, zawsze malo. Bo ich pojecie godnego zycia nijak sie ma do standardow zycia w Polsce...

Pytalam sie dwojki znajomych lekarzy, twierdza, ze nie jest to mila ocena ich srodowiska, jednak musza sie z nia zgodzic. 

Ksiazka jest o uzaleznieniu od pracy i kasy, ktora wiekszosc lekarzy nienawidzi, ale i kocha. Jest o przekonaniu mlodych lekarzy, ze zaraz po ciezkich studiach swiat powinien uscielic sie u ich stop. Choc z drugiej strony sami przyznaja, ze guzik wiedza, bo cala wiedza, ktora wyniesli ze studiow jest czysto teoretyczna, a malo ktory ze specjalistow ma czas, ochote i odwage poswiecic im chwile czasu i cos ich nauczyc. Ksiazka jest o frustracji specjalistow, ktorzy po etacie w panstwowym szpitalu zaczynaja nastepny dyzur tam czy owam, zeby sobie dorobic. A do tego boja sie coraz bardziej roszczeniowych pacjentow, nagabywanych przez chciwych prawnikow. O tym, ze lekarze pracuja czasem 300 czy 400h za miesiac i czesc nawet nie ma zludzen, ze po etapie "dorabiania" teraz chodzi juz glownie o to, ze nie potrafia sie zatrzymac, chca wiecej, dalej, predzej...

Jest tez o zmeczeniu, niesamowitym wyczerpaniu i frustracji, kiedy sie wie, ze nie powinno sie isc o krok dalej, ale jednak idzie, zeby jednak pomoc czlowiekowi, ktory godziny i godziny czekal na swoja kolejke. Opowiada o idealach z ktorymi lekarze wkraczaja w swoje dorosle profesjonalne zycie a potem 5 minut na pacjenta, za kase mniejsza niz oczekiwali, szybko zabija ich entuzjazm i chec zbawienia swiata. Ale i o tym, ze choc praca jest, to lekarzom nie zawsze sie chce, a bo to mala miejscowosc a to malo prestizowe zajecie (POZ). Mowi o brutalnych realiach pracy z obzyganymi, niewdziecznymi pacjentami, ktorzy uwazaja, ze opieka tu i teraz nalezy im sie jak psu buda, choc ich tryb zycia i zachowanie swiadczy o tym, ze nie szanuja pracy lekarzy. Przede wszystkim zas "Mali Bogowe" mowia o niewydolnym systemie, ktorego nikt nie ma odwagi a w zasadzie nawet ochoty zmienic.

Swietna ksiazka i straszna ksiazka. Warto przeczytac. Rozwiac iluzje i nadzieje, ale i w duzym stopniu zrozumiec (w kazdym razie geneze zjawiska).

00:45, agradabla , KSIAZKI
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 maja 2017
QUO VADIS EUROPO?

Dla nikogo kto mnie czyta nie jest zaskoczeniem, ze nie jestem sloneczkiem. Oczywiscie z mojego punktu widzenia nie jestem rowniez radykalem, jednak w momencie kiedy pozwole sobie na komentowanie kogos o odmiennych pogladach, nagle okazuje sie, ze bylam w bledzie.

Zwykle moj komentarz brzmi nastepujaco: Jestem zwolennikiem przyjmowania uchodzcow a nawet emigrantow ekonomicznych pod warunkiem, ze spelnia 2 postuláty:
1. Po 2-6 miesiecznym okresie aklimatyzacyjnym beda sie utrzymywac sami, albo wroca skad przyszli.
2. Przyjma za wlasne prawo obowiazujace w kraju przyjmujacym, uwzgledniajac w to rownosc kobiet i mezczyzn wobec prawa. Wiekszosc panst europejskich (no, moze poza Polska) to panstwa swieckie!

Swiecie dziw sie zwykle zostaje w ten czy inny sposob okrzyknieta od najgorszych. Ponoc, tu cytuje kogos z dzisiaj komentujacych reprezentuje podejscie: "nie jestem rasista, ale" (ze niby ja).

Nie wiem w ktorym miejscu dokladnie przejawia sie tutaj moje "ale", wiem na natomiast gdzie sie przejawia doswiadczenie.

Mieszkam w Londynie, w 2 strefie, czyli blisko centrum, i czasem powaznie mam wrazenie, ze mieszkam blizej Islámábádu niz Green Parku. Zwlaszcza wtedy kiedy poza nami na placu zabaw jest 3 chlopcow, ktorzy jeszcze nie przebrali sie z dlugiego bialego/czarnego wdzianka ze szkoly koranicznej i ze dwie dziewczynki w wieku Gosi szczelnie okryte czarna suknia i chustka tak, ze wystaje tylko twarz. Pilnuje ich Mama w lepszym przypadku w chustce i sukni a w gorszym w namiocie. Do tego jest pewnie jakis chinczyk, rosjanka, my i ze dwoch anglikow. Co mi przeszkadzaja te tradycyjne ubranka bedace przeciez przejawem wiary? Coz. Czytalam, ze w UK (czy nawet samym Londynie, nie pamietam nie chce przedobrzyc), wykonuje sie 100 000 zenskich obrzezan rocznie! Ja wiem, ze to nie jest element wiary, ale jednak nie slyszalam o podobnych praktykach u osob z innych kregow kulturowych, w kazdym razie w Europie. Poza tym po 2 niedawnych atakach terrorystyczych tuz obok Wensmisteru, czyli jakies 15 minut metrem od nas, w obu przypadkach prawdopodobnie zwiazanych z panstwem islamskim nieco sie boje, ze nie wszyscy przybywszy z kierunkow bliskowschodnich maja ortodoksyjne podejscie do przestrzegania prawa albo choc prawa czlowieka do zycia. Gdyby nagle katolicy zaczeli epatowac polmetrowymi krzyzami dyndajacymi w okolicach klaty lub przyrodzenia byla bym rowniez przeciwko. Zyjemy w panstwie swieckim! Owszem tolerancyjnym, jednak moja wolnosc musi sie konczyc tam gdzie zaczyna twoja a ja nie moglabym przyjsc w mini kolo szkoly koranicznej bez narazania sie na conajmniej urazki wiec czemu oni moga isc kolo kosciola w namiocie?

Nie uwazam tez za zdrowa ilosci domow sociálnych w naszej okolicy, ani fakt, ze placi sie za nie z podatkow pracujacych (i tu mysle rowniez o domach przyznanych tu Polakom, bo WTF?), bo zycie tutaj jest absurdalnie drogie wiec z natury rzeczy nie powinno byc dla kazdego. Nie widze powodu zeby karac zaradnych.

Dlaczego mnie to nie drazni w stosunku do miejscowych? Proste, to ich kraj, wolnoc Tomku w swoim domu. Drugi powod jest rownie trywialny,17 lat przyjechalam do Czech z 1 poduszka, koldra i plecakiem ubran, bez znajomosci jezyka. Nie spodziewalam sie pomocy i zadnej nie dostalam a jednak dalam rade, i takich przypadkow znam dziesiatki jesli nie setki. Wiec sie da.

Najbardziej mnie w calej sytuacji dziwi, ze sa ludzie ktorzy uwazaja, ze Europa musi sie skupic na tolerancji do tego stopnia, ze powinna zapomniec o przetrwaniu. Gdzie sie podzial instynkt samozachowawczy?

 

22:29, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (39) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 141
Archiwum