wtorek, 15 maja 2018
WIECEJ CZASU, MNIEJ CZASU

Niby mam wiecej czasu ale jakos tego nie widac. Dzien jest porozrywany pojedynczymi aktywnosciami a reszte udaje mi sie przebabic w koncertowy sposob. Musze sie wziac w garsc. Tylko skad ja wezme taka wielka garsc:))

15:51, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 07 maja 2018
TO JUZ 3 LATA

Goscie odjechali, padniete dzieci usnely o 20. Boski ciagle w drodze z 4 dniowej wycieczki z kolegami do Szkocji. Przezylam.

Przezylam, bo nie lubie jak wyjezdza sam i zostawia mnie z dziecmi. Zwlaszcza, ze wszystkie trzy bylysmy na antybiotykach. Na szczescie !! byli goscie. Dzieci na lekach od 3 dnia mialy humory doskonale i swietnie sie bawily z malymi goscmi a ja moglam gadac z duzymi goscmi i tez sie troche cieszyc z zycia, choc na poczatku nie bylo to specjalnie optymistyczne zycie, bo bylo mi bardzo zle. Antybiotyki jednak dzialaja cuda, wiec juz 2 dnia poszlam na chwile biegac :)

Nawiasem mowiac jakos tak nagle minely 3 lata w Londynie. Dobre i zle. Na poczatku bylo bardzo trudno. Do teraz ciezko mi mieszkac w tej 14 C lodowce w zimie. Jednak jest inaczej, mam przynajmniej namiastke pracy, mam znajomych, ciezko mi przejsc przez Canary Wharf i nie zahaczyc o jakas znajoma, ktora by chciala isc ze mna na herbate. Uwielbiam tutejsze jedzenie, Waitrose to moj ulubiony sklep ale i Tesco nie pogardze, bo jest z czego wybierac, a jak trzeba to i w M&S da sie wybrac.

Lubie, ze Canary Wharf jest absolutnie bezbarierowe i wszedzie da sie wjechac z hulajnoga, rowerem czy wozkiem.

I tak bym mogla wymieniac, bo duzo rzeczy lubie, innych nie lubie. Chyba nigdy nie bede tak zafascynowana Londynem, zeby twierdzic, ze jest to moje miejsce na ziemi (bo jest nim Praga:), ale z pewnoscia da sie tutaj zyc (pod warunkiem, ze ma sie troche kasy, bo inaczej to jest to przezywanie. My jestesmy tak na granicy z lekkim przechylem w pozytywnym kierunku).

I tak sie kulamy...

21:52, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (6) »
piątek, 20 kwietnia 2018
LATO

Ludzie, lato w Londynie! 3 dni ale zawsze! wlasnie zastanawialam sie czy nie zalozyc koszulki z krotkim rekawkiem. Cuda, panie!

16:18, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (2) »
piątek, 06 kwietnia 2018
DECYZJE

Mam nowy płaszczyk. Nie umiałam się zdecydować jaki rozmiar, bo 36 dobry oczywiście ale co jak będę chciała włożyć sweterek? 38 dobry oczywiście ale co jeśli nie będę chciała włożyć sweterka.

Kupilam większy, ale ciagle nie wiem czy zrobiłam dobrze. 

Pozdrawiam (chwilowo:) z Polski

22:45, agradabla , DROGA
Link Komentarze (2) »
niedziela, 25 marca 2018
OGORKI

Zawsze jak pokroje babom maly kawalek ogorka to chca wiecej. Jak pokroje wiekszy to zostaje. Auuu

13:34, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (2) »
środa, 21 marca 2018
WIEZIENIE

Melduje, ze mnie znowu wypuscili z wiezienia ale w piatek wracam :)

Bardzo fajne warsztaty bardzo fajni ludzie :)

 

Pozdrawiam, A

14:50, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (1) »
czwartek, 15 marca 2018
ZIMNO

Jak co roku skladam interpelacje w sprawie dlugosci trwania okresu nieprzyjemnej pogody. Jest mi zimno, chce mi sie spac a za 3 minuty musze wyruszyc po czlowieczka do przedszkola.

Mialam dzis fajne internetowe spotkanie z gosciem od marketingu internetowego (on chcial gadac ze mna, nie odwrotnie). Uwaza, ze musze bardzo bardzo jasno sprecyzowac nisze z ktora bede pracowac. Mowi to tyle osob, ze wiem, ze maja racje. Wiecej spotkan nie bedzie bo 500 funtow za godzine nie mam zamiaru placic (z czego tez nie mam:)

Zu zaczyna przedszkole na pelen etat (od 9 do 16) po swietach, bede miala wiecej czasu. Popracuje nad nisza. Smutno mi, ze takie duze te dzieci i ciesze sie jednoczescie. Wszystko sie zmienia. Poza tym, ze mnie jest zimno :)

12:21, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 05 marca 2018
SZKOLENIE

Weekend spedzilam na najgorszym szkoleniu na swiecie. Miala to byc masterclass na temat coachowani mlodych na koniec bylo to 14 godzin spedzonych na sluchaniu wywodow pana glownie na temat jaki jest wspanialy. Bardzo mnie te 2 dni zestresowaly. Zwlaszcza fakt, ze nie moge powiedziec co mysle jezeli chce dla ten firmy w przyszlosci pracowac. Auuuu.

W pisaniu nie pomoglo rowniez, ze mi blox po drodze dwa razy spadl :(

Musze laciec bo mnie Boski zabije, wroce.

P.S.

ciagle zapraszam na moj drugi blog, raz na tydzien znajdziecie tam nowy artykul.

22:50, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (5) »
środa, 07 lutego 2018
LUTY

Zimno jest strasznie, nawet w Londynie, co za zaskoczenie, w lutym. Do tego w czwartek wieczorem lecimy do Pragi a tam to juz bedzie zupelnie strasznie zimno :) Interesujace jest to, ze moje dzieci jakos tak dotkliwie nie odczuwaja temperatury wiec ja zamarzam i do tego musze sie z nimi bic zeby laskawie zalozyly czapke albo chociaz nauszniki.

Po podaniu antybiotykow Boski a nastepnie Zu jakos sie odchorowali. Gosia cherchlala, ale dala rade sama sobie poradzic z choroba. Ja dwa razy niesmiale probowalam tez pochorowac, niestety stan mojego meza (czytaj: umieral) nie pozwalal mi na takie fanaberie. A teraz jak sa wakacje to ja juz nie chce i bede zdrowa. O!

Zgodnie z obietnica solidnie raz na tydzien w poniedzialek publikuje artykul po angielsku na moim drugim blogu. Wszyscy dotad zainteresowali powinni dostac maile, jesli nie znalezli ich w skrzynkach to pewnie sa we spamie, jakby co odezwiecie sie, moge poslac jeszcze raz. 

Jesli wszystko pojdzie dobrze i dostane pozwolenie z tutejszego ministerstwa sprawiedliwosci zaczne coachowac mlodocianych przestepcow (powaznie) na wylocie z wiezienia.

Dawajcie jakies znaki zycia, zebym wiedziala, ze tu nie pisze dla siebie. Pozdrawiam i ide sie kapac :))) (Zu w przedszkolu, Gosia w szkole. Za godzine lece po Zu do przedszkola - mam cale 1,5h dziennie dla siebie. Dzisiaj wstalam o 5 zeby napisac artykul na przyszly tydzien wiec mam labe i moge odpoczywac zamiast pracowac. Wieczorem klient. Nie jest zle.) 

Buziaki, A

11:10, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (1) »
wtorek, 23 stycznia 2018
SIOSTRUNIA

Dzieci, na wlasna prosbe, poszly spac z Siostrunia :) Niesamowite! Chyba mi wyrastaja. Niestety nie jestem pewna, ze przezyje to Siostrunia skoro wstawala o godzinie 2 naszego czasu, zeby do nas przyleciec. Mam nadzieje, ze jednak tak. Zu kaszle jak najeta. Gosia cudowana jak zwykle. Boski biedak przeziebiony. Zycie. Pozdrawiam serdecznie :)

Na drugim blogu regularnie, raz w tygodniu pojawiaja sie nowe wpisy. Jakby ktos jeszcze chcial poslac adres to prosze sie zameldowac w komentarzu:) Albo na Facebooku, bo mam tez strone na Facebooku.

21:53, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 15 stycznia 2018
GORACZKA!

Po pierwszym tygodniu Zu musiala zostac w domu. Goraczka! Humor dopisuje. Smutek, ze musiala zostac. No ale jak ktos mial 39,5 wczoraj to go dzisiaj nie puszcze do szkoly. 

Poza tym wszystko w najlepszym porzadku. 

Lajkowac mi prosze co popadnie na mojej nowo powstalej facebookowej, coachowej stronie!

Dzieki!!!

09:41, agradabla
Link Komentarze (1) »
środa, 10 stycznia 2018
WIELKI TYDZIEN

W tym  tygodniu Zu poszla pierwszy raz do przedszkola. W poniedzialek na godzine z czego 20 minut zostala sama, we wtorek na 1,5h a dzisiaj 2 godziny. Zupelnie bez problemu. Zero. Nawet pol lzy. Dzielna dziewczynka!

20:24, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (2) »
niedziela, 24 grudnia 2017
TO JUZ DZISIAJ!

Witaj Wigilio!
Powinnam juz dawno spac, ale tak mi dobrze, ze ciagle jeszcze zyje sobie na rozdrozu miedzy wczorajszym dniem urodzinowym a dzisiejszym Wigilijnym. Kolo mnie spia dwie slodkie dziewczynki a ja sie mam dobrze. Tak duzo i tak malo. Uwielbiam moje urodziny u Siostruni. Wigilia tutaj jest najlepsza na swiecie. Najbardziej lubie oczekiwanie i rodzine i jedzenie i Wigilie i wszystko lubie najbardziej.

Zycze kazdemu z Was i sobie samej zeby nam bylo caly rok tak dobrze jak mnie w tej chwili. Dziekuje dobrym duszkom, ze sa z nami.

Wesolych Swiat!
Agradabla

01:09, agradabla , DROGA
Link Komentarze (2) »
czwartek, 21 grudnia 2017
BEZPIECZENSTWO W DOMU I ZAGRODZIE (MARoKO)

Obiecalam sobie, ze ten wpis powstanie dopiero jak bezpiecznie powrocimy do Europy. Tak sie stalo, po 10 dniach w Maroku przyfrunelismy do Lizbony.

Przed wyjazdem wiele osob pytalo sie nas czy nie boimy sie jechac do kraju muzulmanskiego z dziecmi. Wszyscy zwracali uwage na 3 potencjalne problemy:
1. Terroryzm
2. Zatrucia pokarmowe
3. Kradzieze

Kazdy z tych problemow wydaje mi sie calkiem reálný i dlugo sie zastanawialismy czy warto "ryzykowac". Doszlismy do wniosku, ze warto zobaczyc Maroko i ze damy rade.

Ad 1. Terroryzm - mieszkamy w Londynie, konkretnie na Canary Wharf. Zeby wjechac do naszego domu autem albo taxowka trzeba przejechac przez kontrole. Sprawdzaja auto od spodu lusterkami, pytaja gdzie sie jedzie. W budynku gdzie pracuje Boski bylo juz kilka mniejszych atakow terrorystycznych. Pare przystankow metra od nas byly niedawno 3 ataki. Pareset metrow od domu zabili Czecha bo zielone. Nie wiem gdzie jest wieksze niebezpieczenstwo urazu ze wzgledu na terroryzm. Obawiam sie, ze w Londynie

Ad 2. Zatrucia pokarmowe - dzieci wiedzialy, ze nie moga pic wody z kranu. Myslismy rece duzo czesciej niz zwykle a przed posílkami dezynfikowalismy antybakterialnym zelem. Kazdego rano dzieci i my jedlismy probiotyki, zeby w razie klopotow przezyc lepiej infekcje. Jedlismy w restauracjach. Takich raczej tanszych, czesto uczeszczanych, ale jednak zadne street food (dobrze, jakies slodycze pieczone w glebokim oleju ale to wszystko). Na straganach kupowalismy tylko pieczywo i "obierane owoce" typu banan czy mandarynka. Nikt z nas nie mial najmniejszych problemow z trawieniem.

Ad 3. Kradzieze - po studiach pracowalam w Hiszpanii i jednym z moich zdan bylo pilnowanie Marokanczykow, bo niestety czesto kradli w miejscu gdzie pracowalam. Podczas naszej podrozy paszporty i portmonetki zostawialismy w riadach w ktorych spalismy. Torebke nosilam przed soba, nie zostawialismy nic niepotrzebnie na widoku. Z tego co wiemy nikdy nie probowal nam nic ukrasc. W kazdym razie nie ukradl.

Mimo wszystko nie moge napisac, ze wszystko bylo doskonale bez komplikacji. Na poczatku Gosia miala katar. Tak straszny, ze nie mogla oddychac, doslownie dusila sie w nocy a wieczorami miala podwyzszona temperature. Wiedzialam, ze jesli czegos nie wymysle to katar zjedzie nizej i zacznie strasznie kaszlec. Po kolejnej nieprzespanej nocy poszlam do apteki i rekami nogami wytlumaczylam, ze katar ja zabija. Nie grypa, nie przeziebienie tylko monstrualny katar. Pan dal krople. Zakropílam RAZ i bylo duzo lepiej. Po 3 dniach kroplenia 3 razy dziennie katar zniknal...

I wtedy przyjechalismy do Fesu a Zu wylala sobie powitalna wrzaca herbate na noge od kolana w dol. Wyla. Na szczescie wszyscy zachowali spokoj duszy. Wybieglismy z Zu i Boskim przed dom i zaczelismy polewac noge zimna woda z butelki, pracownik riadu szybko przyniosl lod. Potem polecelismy do pokoju i dlugo oblewalam noge zimna woda z umywalki. Na wiekszosci nogi nie ma sladu. Z boku stopy wyrosl bombel wielkosci 1,5cmx4cm. Poszlismy do apteki, postawilismy malá nozke na stol, dali lek. Zu juz nigdy sie na noge nie skarzyla. Pierwszych kilka dni chodzila w klapkach lub jezdzila w wozku, teraz juz chodzi bez problemu w butach. Noga jeszcze sie nie zagoila ale juz jest duzo lepiej.

Raz Zu wyslignela mi sie z rak przy schodzeniu z bardzo waskiech i mokrych schodow (szla za reke i sie wyrwala€. Zjechala na pupie chyba 5 z nich a potem zatrzymala sie na Gosi. Innym razem pare schodow spadla Gosia. Schody sa bardzo strome, bardzo waskie a w czasie deszczu strasznie sliskie.

Raz bylo blisko duzego nieszczescia. W pizzeri, gdzie baby jadly frytki, Zu zaczela sie nagle szybko cofac a za nia byly niomal pionowe weziutkie schody z pietra na parter. Udalo nam sie ja zlapac jakies 2 kroki przed krawedzia schodow. Obydwoje dostalismy zawalu.

Wakacje uwazamy za udane i bezproblemowe, te drobne úrazy uwazamy za malutki podatek od szczescia. Jestesmy bardzo wdzieczni i zadowoleni, ze bylo nam w Maroko tak dobrze i zdrowo.

Z calego serca polecamy Maroko jako destynacje dla kazdego, rowniez rodzin z dziecmi. Jest gdzie jesc, gdzie spac i wszyscy dzieci kochaja. To wszystko za mniej. Jasne, trzeba uwazac, ale to trzeba i na wlasnym podworku! Bylo super!

01:13, agradabla , MOROCCO
Link Komentarze (2) »
środa, 20 grudnia 2017
GARSC CIEKAWOSTEK

Koty - w Maroku zaskakuje Ilosc kotow. Obfituja w nie zwlaszcza starsze czesci miasta. Najwyrazniej ludzie je dokarmiaja. Widzielismy nawet rozlozona plachte z rybkami, oscmi i innymi smakolykami dla kotow. Czasem na jednym miejscu wyleguje sie ich na przyklad osiem. Dla odmiany psow jest jak na lekarstwo.

Moda uliczna - chociaz dominujaca religia jest tutaj islam, mam wrazenie, ze wiekszosc spoleczenstwa nie podchodzi do kwestii ubran specjalnie ortodoksyjnie. Spora czesc kobiet nosi kolorowe ubrania zaslaniajace wiekszosc ciala i chustki, ale wyglada na to, ze czesto robia to dla wygody. Chustki nie sa tak starannie zawiazane jak te ktore znamy z Londynu. Widzialam tylko pojedyncze przypadkl kobiet z zaslonietymi twarzami i w rekawiczkach, co w Londynie jest bardzo czeste. Czesc dam nosi sie po europejsku, albo prawie po europejsku z chustka. Czesc wybiera dlugie suknie a na nie pelerynki lub cos w rodzaju szlafroka z mizimizi tkaniny czesto w finezyjne wzory (panterki, kwadraciki i inne szlafrokowe). Nie ma mowy o Londynskich czerniach czy bordach.

Panowie, ktorzy zdecyduja sie na tradycyjne ubrania (poza nowoczesnym centrum miasta chyba wiekszosc) nosza albo cos w rodzaju dlugiego kaftanu z kapturem, zwykle w ciemniejszym kolorze (byc moze ze wzgledu na pore roku), albo zwiewne, jasne fatalaszki do ziemi plus czapka typu fez z plaskim rondem.

Okna - jak juz pisalam w starej czesci miasta okna domow wychodza na dziedziniec wewnetrzny. Dotyczy to jednak tylko arabskich czesci miast. Na przyklad w Fesie w starej dzielnicy zydowskiej domu maja nie tylko okna ale nawet balkony!

Slumsy - kolo duzych miast ktore odwiedzilismy rozciagaja sie slumsy. Wygladaja mniej wiecej jak nasze kolonie garazy, tylko dookola jest wiecej brudu a na wiekszosci dachow zamontowana jest anténa satelitarna.

 

09:14, agradabla , MOROCCO
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 143
Archiwum