Kategorie: Wszystkie | BLAVA | BYTOM | CHILE | CISZEJ | DROGA | KSIAZKI | LONDYN | MALGOSIA | NOWA ZELANDIA | PRAHA | SALAMANCA | SEVILLA | USA | WARSZAWA | ZDJECIA
RSS
wtorek, 18 lipca 2017
MASTER

Wczoraj umarl Master. Kapitan Zeglugi Wielkiej Andrzej Drapella. Byl moim kapitanem na Zawiszy Czarnym. Bedzie nam go bardzo brakowalo. Nie potrafie sobie wyobrazic kapitana z wiekszym autorytetem i bardziej kochanego jednoczesnie. A jak go czasem nieznoslismy! Wrocil na morze. Dobrych wiatrow, Master!

00:31, agradabla , CISZEJ
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 lipca 2017
DZIEN DOBRY WSZYSTKIM!

Bank Barclays postanowil wspierac spolecznosc LGBT (geje, lesbijki, osoby biseksualne i transseksualisci). Dobrze, zle? A teraz wyobrazcie sobie, ze Bank Barclays postanawia zalozyc fundacje w ochronie zycia poczetego. 

Nie staram sie wyrazic negatywnej ani pozytywnej opinii w obronie zadnej opcji, ani mi osoby LGBT nie straszne ani nie jestem ortodoksyjna w kwestii zycia poczetego. Z przyjemnoscia zalozyla bym natomiast partie: W OBRONIE ZDROWEGO ROZSADKU. 

Londynskie metro postanowilo przestac uzywac zdania: Dzien dobry Panowie i Panie, poniewaz byc moze niektorzy uzytkownicy metra nie czuja sie byc ani panem ani pania i nie czuja sie dostatecznie przywitani. No hellou!?

W ciagu najblizszych 10 lat liczba mieszkancow mojej czesci Londynu ma sie zwiekszyc o 300%, w tym samym czasie o 30% wzrosnie liczba miejsc w srodkach transportu publicznego. Juz teraz bywa, ze okolo godziny 17 czeka sie na wejscie do metra 20 minut! nie mowie o odjezdzie tym metrem do domu. Czy w takiej powaznie nalezy przeznaczyc niemale srodki na nagrywanie nowych informacji zaczynajacych od "Dzien dobry wszystkim"? No nie wiem...*

___

Boski mowi, ze dla niego to jest akurat fajne, ze staraja sie tu wszystkich traktowac tak samo. Ja bede trwala przy swojej tezie, ze jednak sa istotniejsze problemy niz fakt, ze ktos sie czuje nieobjety kategoria pan lub pani.

21:33, agradabla
Link Komentarze (4) »
piątek, 07 lipca 2017
LATO

Napisala bym cos sensownego, ale 1. humor mam niezupelnie optymalny ( z tendencja smutkowo-depresyjna z powodow nieznanych) 2. Zu na zmiane przechodzi mi pod nogami na ktorych oparlam laptop albo chce sie polozyc na mojej rece co rowniez nie ulatwia pisania na klawiaturze.

W Londynie cudowne lato. Sliczne, gorace, bezchmurkowe. Gosia jeszcze tydzien do szkoly i laba. Niedlugo wyjedziemy do Pragi. Pewnie wszyscy beda na wakacjach, ale nie szkodzi, Prage lubie w kazdym wydaniu.

Jest u nas w odwiedzinach Siostrunia z dziecmi, i w tym aspekcie jest nam bardzo dobrze. Tylko mozg mi sie lekko zlasowal na smutno.

Boski leci na weekend do Zurichu na urodziny Szwajcara, Siostrunia do Kuzyna i Zonki do Glasgow. Bedziemy same. Albo mi odwali dokumentnie, albo sie naprawie. 

O! Zu wpadla na computer boczkiem i jest obrazona, ze ja napadl. No, to idziemy spac. Moze mi jakas weselsza komorka przez sen odrosnie.

12:27, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (1) »
czwartek, 22 czerwca 2017
LATO ZASKOCZYLO SZKOLE

Podobnie jak zwykle zima zaskakuje drogowcow w Polsce, lato moze zaskoczyc szkoly w Anglii.

W poniedzialek bylo 31 stopni i kazali nam dzieci odebrac w srodku dnia, ze sie niby ugotuja. Anulowali zajecia w parku, obiady jedza pod namiotami na podworku. Ciezki szok. "Na szczescie" w przyszlym tygodniu wszystko wraca do normy, 22 stopnie i mzawka. 

12:07, agradabla
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 19 czerwca 2017
KUPMY SOBIE VANA!

Co to znowu za idiota postanowil porozjezdzac ludzi przed meczetem w Londynie? To juz zaczyna byc jakas absurdalna gra. Co rusz  popapraniec wsiada do vana i postanawia zabic pare losowo wybranych przechodniow. Do tego mer miasta "inteligentnie" stwierdza, ze sory, ale ataki terrorystyczne juz jakos tak naleza do kolorytu wielkiego miasta. No chyba go straszy!

Mosty w Londynie zostaly obstawione przez ogromne przeciw-vanowe bariery. Ludzie niby zyja bez zmian, ale jednak kazdy pamieta, ze stwierdzenie "nie znamy dnia ani godziny" ostatnio staje sie jakos za bardzo aktualne. 

Skonczcie juz prosze z tym zabijaniem. Zyjmy sobie wszyscy po cichutku swoje wlasne 5 minut, cieszmy sie z dobrej pogody i smiechu dzieci w parku. Zycie jest wystarczajace krotkie, nie trzeba go jeszcze skracac. 

23:10, agradabla , CISZEJ
Link Komentarze (2) »
piątek, 16 czerwca 2017
PIERCE BROSMAN I JEGO GRUBA ZONA

Po raz kolejny ogladam zdjecia w kolorowym magazynie na ktorych uwieczniono Pierca Brosmana i jego 54 letnia zone, ktora okazuje sie (szok!), nie ma figury modelki. Pierce Brosman tez jakis dziwny, bo sie sie mu hary na klacie rozrosly. 

Miedzy wierszami czytamy: niedowierzanie, taki super gosc a tak zdzidzadzial a do tego ciagle zyje z tym szokujacym baleronem w siatce! 

Pamietam jak Linda Evans  (Krystie Carrington) z Dynastii mowila, ze zachowanie idealnej figury jest dla niej bardzo trudne. Ze codziennie spedza 6h (szesc godzin!) na cwiczeniach. 42 letnia Eva Longoria przybrala niedawno pare kilo i nieudolnie tlumaczyla sie zjedzonym serem. 50 letnia Halle Berry musiala przed miesiacem dementowac, ze nie jest w ciazy (??!!!), bo pod jej przepiekna sukienka z kolekcji Gosi Baczynskiej lekko zarysowal sie (o zgrozo!) B - RZ-U-CH!

No ludzie! Powaznie myslicie, ze kobieta w wieku srednim nie moze wygladac jak kobieta w wieku srednim? Co w tym zlego, ze zamiast 52 bedzie wazyla 65kg? Dlaczego to takie dziwne, ze pan w srednim wieku Brosman trzyma za reke ze swoja zona w nieduzo mniej srednim wieku? Plus czy my wiemy dlaczego ta pani przytyla? Moze pan Brosman lubi puszyste kobiety, albo pani Brosman nie ma ochoty spedzac zycia w silowni? Moze byc tez tak, ze przyjmuje jakies leki, ktore sprawiaja, ze waga utrzymuje sie nieco wyzej niz by chciala?

Przede wszystkim jednak chyba powinnismy zaczac akceptowac, ze zycie takie jest. Sa czasy, kiedy nasza twarz jest idealnie gladka, potem pojawiaja sie pryszcze, i nagle chwile swiecimy jak poranne slonce, zeby z czasem przyszly pierwsze zmarszczki, potem drugie i piate....

Ja tam sobie lubie wyobrazac jak ide taka ususzona, malutka (choc moze okragla w tej suchosci) tuz obok Boskiego* i gadam jakies glupoty a on patrzy sie na mnie, usmiecha i mowi: tak, masz racje, wszystko bedzie dobrze... Bo, wyobrazcie sobie, zamierzam pozwolic sobie byc stara, najchetniej taka w jeansech i perlach o tiffaniego. Taki mam plan.

 

* Dziadek Boskiego umarl w wieku 92 lat, moje Babcie niestety duzo mlodziej 

17:14, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (12) »
DZIECI SPIA!

jak wygladaja rodzice jak dzieci w koncu usna?

a tak...

IMG_8704

01:27, agradabla , LONDYN
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 czerwca 2017
ZNOWU O KONIU

"Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy." Autor: Pawel Reszka

Trudna lektura. Formalnie oczywiscie bardzo szybka, dobrze napisana, interesujaca, nawet lekka. Tylko tresc przejmujaca.

Do tego, co gorsze, wychodzi na to, ze wszystko prawda. 

Kazdy w tej ksiazce ma racje. I lekarz stazysta, ktory zarabia bardzo malo, i specjalista, ktory nie chce nadstawiac karku za stazyste, i profesor czy ordynator, ktorzy nie ukrywaja, ze nie bylo latwo znalezc sie tam gdzie sa teraz i dlatego nie maja zadnego interesu w tym, aby chory system sie zmienil. 

Najgorsze jest to, ze wszyscy psiocza, ale jak tylko dostana sie do etapu kiedy MOGA zarabiac realna  i bardzo, bardzo niemala kase to za nagle przestaja chciec zmiany. Wiec system stoji, gotowy przyjac nieograniczona ilosc pieniedzy, ktorej lekarzom i ogolnie sluzbie zdrowia, zawsze malo. Bo ich pojecie godnego zycia nijak sie ma do standardow zycia w Polsce...

Pytalam sie dwojki znajomych lekarzy, twierdza, ze nie jest to mila ocena ich srodowiska, jednak musza sie z nia zgodzic. 

Ksiazka jest o uzaleznieniu od pracy i kasy, ktora wiekszosc lekarzy nienawidzi, ale i kocha. Jest o przekonaniu mlodych lekarzy, ze zaraz po ciezkich studiach swiat powinien uscielic sie u ich stop. Choc z drugiej strony sami przyznaja, ze guzik wiedza, bo cala wiedza, ktora wyniesli ze studiow jest czysto teoretyczna, a malo ktory ze specjalistow ma czas, ochote i odwage poswiecic im chwile czasu i cos ich nauczyc. Ksiazka jest o frustracji specjalistow, ktorzy po etacie w panstwowym szpitalu zaczynaja nastepny dyzur tam czy owam, zeby sobie dorobic. A do tego boja sie coraz bardziej roszczeniowych pacjentow, nagabywanych przez chciwych prawnikow. O tym, ze lekarze pracuja czasem 300 czy 400h za miesiac i czesc nawet nie ma zludzen, ze po etapie "dorabiania" teraz chodzi juz glownie o to, ze nie potrafia sie zatrzymac, chca wiecej, dalej, predzej...

Jest tez o zmeczeniu, niesamowitym wyczerpaniu i frustracji, kiedy sie wie, ze nie powinno sie isc o krok dalej, ale jednak idzie, zeby jednak pomoc czlowiekowi, ktory godziny i godziny czekal na swoja kolejke. Opowiada o idealach z ktorymi lekarze wkraczaja w swoje dorosle profesjonalne zycie a potem 5 minut na pacjenta, za kase mniejsza niz oczekiwali, szybko zabija ich entuzjazm i chec zbawienia swiata. Ale i o tym, ze choc praca jest, to lekarzom nie zawsze sie chce, a bo to mala miejscowosc a to malo prestizowe zajecie (POZ). Mowi o brutalnych realiach pracy z obzyganymi, niewdziecznymi pacjentami, ktorzy uwazaja, ze opieka tu i teraz nalezy im sie jak psu buda, choc ich tryb zycia i zachowanie swiadczy o tym, ze nie szanuja pracy lekarzy. Przede wszystkim zas "Mali Bogowe" mowia o niewydolnym systemie, ktorego nikt nie ma odwagi a w zasadzie nawet ochoty zmienic.

Swietna ksiazka i straszna ksiazka. Warto przeczytac. Rozwiac iluzje i nadzieje, ale i w duzym stopniu zrozumiec (w kazdym razie geneze zjawiska).

00:45, agradabla , KSIAZKI
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 maja 2017
QUO VADIS EUROPO?

Dla nikogo kto mnie czyta nie jest zaskoczeniem, ze nie jestem sloneczkiem. Oczywiscie z mojego punktu widzenia nie jestem rowniez radykalem, jednak w momencie kiedy pozwole sobie na komentowanie kogos o odmiennych pogladach, nagle okazuje sie, ze bylam w bledzie.

Zwykle moj komentarz brzmi nastepujaco: Jestem zwolennikiem przyjmowania uchodzcow a nawet emigrantow ekonomicznych pod warunkiem, ze spelnia 2 postuláty:
1. Po 2-6 miesiecznym okresie aklimatyzacyjnym beda sie utrzymywac sami, albo wroca skad przyszli.
2. Przyjma za wlasne prawo obowiazujace w kraju przyjmujacym, uwzgledniajac w to rownosc kobiet i mezczyzn wobec prawa. Wiekszosc panst europejskich (no, moze poza Polska) to panstwa swieckie!

Swiecie dziw sie zwykle zostaje w ten czy inny sposob okrzyknieta od najgorszych. Ponoc, tu cytuje kogos z dzisiaj komentujacych reprezentuje podejscie: "nie jestem rasista, ale" (ze niby ja).

Nie wiem w ktorym miejscu dokladnie przejawia sie tutaj moje "ale", wiem na natomiast gdzie sie przejawia doswiadczenie.

Mieszkam w Londynie, w 2 strefie, czyli blisko centrum, i czasem powaznie mam wrazenie, ze mieszkam blizej Islámábádu niz Green Parku. Zwlaszcza wtedy kiedy poza nami na placu zabaw jest 3 chlopcow, ktorzy jeszcze nie przebrali sie z dlugiego bialego/czarnego wdzianka ze szkoly koranicznej i ze dwie dziewczynki w wieku Gosi szczelnie okryte czarna suknia i chustka tak, ze wystaje tylko twarz. Pilnuje ich Mama w lepszym przypadku w chustce i sukni a w gorszym w namiocie. Do tego jest pewnie jakis chinczyk, rosjanka, my i ze dwoch anglikow. Co mi przeszkadzaja te tradycyjne ubranka bedace przeciez przejawem wiary? Coz. Czytalam, ze w UK (czy nawet samym Londynie, nie pamietam nie chce przedobrzyc), wykonuje sie 100 000 zenskich obrzezan rocznie! Ja wiem, ze to nie jest element wiary, ale jednak nie slyszalam o podobnych praktykach u osob z innych kregow kulturowych, w kazdym razie w Europie. Poza tym po 2 niedawnych atakach terrorystyczych tuz obok Wensmisteru, czyli jakies 15 minut metrem od nas, w obu przypadkach prawdopodobnie zwiazanych z panstwem islamskim nieco sie boje, ze nie wszyscy przybywszy z kierunkow bliskowschodnich maja ortodoksyjne podejscie do przestrzegania prawa albo choc prawa czlowieka do zycia. Gdyby nagle katolicy zaczeli epatowac polmetrowymi krzyzami dyndajacymi w okolicach klaty lub przyrodzenia byla bym rowniez przeciwko. Zyjemy w panstwie swieckim! Owszem tolerancyjnym, jednak moja wolnosc musi sie konczyc tam gdzie zaczyna twoja a ja nie moglabym przyjsc w mini kolo szkoly koranicznej bez narazania sie na conajmniej urazki wiec czemu oni moga isc kolo kosciola w namiocie?

Nie uwazam tez za zdrowa ilosci domow sociálnych w naszej okolicy, ani fakt, ze placi sie za nie z podatkow pracujacych (i tu mysle rowniez o domach przyznanych tu Polakom, bo WTF?), bo zycie tutaj jest absurdalnie drogie wiec z natury rzeczy nie powinno byc dla kazdego. Nie widze powodu zeby karac zaradnych.

Dlaczego mnie to nie drazni w stosunku do miejscowych? Proste, to ich kraj, wolnoc Tomku w swoim domu. Drugi powod jest rownie trywialny,17 lat przyjechalam do Czech z 1 poduszka, koldra i plecakiem ubran, bez znajomosci jezyka. Nie spodziewalam sie pomocy i zadnej nie dostalam a jednak dalam rade, i takich przypadkow znam dziesiatki jesli nie setki. Wiec sie da.

Najbardziej mnie w calej sytuacji dziwi, ze sa ludzie ktorzy uwazaja, ze Europa musi sie skupic na tolerancji do tego stopnia, ze powinna zapomniec o przetrwaniu. Gdzie sie podzial instynkt samozachowawczy?

 

22:29, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (39) »
czwartek, 18 maja 2017
COACHING CIAG DALSZY

Juz jakis czas nie pisalam o szkole. Tymczasem czeka mnie 3 szkolny weekend a na nim teoria transakcji. Chyba najciekawsza dla mnie czesc calej nauki. W ogromnym uproszczeniu chodzi o to, ze podczas komunikacji z kimkolwiek stawiamy sie do pozycji rodzica, doroslego albo dziecka. A jesli spotkaja sie dwie osoby komunikujace z innej pozycji to ciezko o zgode. Typowy przyklad ja i Boski w kwestii porzadkow. Pryncypialnie ma racje, ale sposob w jaki do mnie mowi wywoluje wysypke.  Boski: - ile razy Ci mowilem, ze nie masz odkladac spodni z dresu na to puste lozeczko! Nikt cie nie nauczyl podstawowych zasad porzadku!? (pozycja karajacy rodzica), Ja: - posprzatam spodnie zaraz po tym jak Ty wymienisz zarowki w lazience, polowa nie dziala juz pol roku (zbuntowane dziecko). Bardzo jestem ciekawa jak sie takie wezelki gordyjskie rozwiazuje. Ideal jest jasny: rozmawiac jak dorosly z doroslym. Tylko, kuzwa, jak sie tam dostac w kwestiach newralgicznych?:)

Co do szkoly, na razie pelen zachwyt. Wymagan jest sporo a spotkan czysto szkolnych niezbyt wiele. Z drugiej strony co tydzien sa webinaria - spotkania przez internet, wyklady przez internet, swietnie dzialajace forum, opieka mentora, telefony od zarzadu szkoly badajace poziom satysfakcji ze studiow, itd itd. Pare szkol juz skonczylam, ale z tak refleksyjnym podejsciem do samych siebie jeszcze sie nie spotkalam.

Mam za soba dziesiatki godzin oficjalnego coachowania. Jak siebie oceniam? No, oceniam. Nawet po kazdej sesji zapisuje sobie w zeszyciku co zrobilam dobrze a nad czym powinnam pracowac. Ogolnie mysle, ze ide w dobrym kierunku, ale jeszcze nie jestem z siebie zupelnie zadowolona i nie potrafie podac daty kiedy bede :)  Tak na powaznie, to wciaga mnie to coraz bardziej. Ciesze sie na kazdego kolejnego klienta. Efekt uboczny, bez zajakniecia czytam ksiazki po angielsku. Nagle okazalo sie, ze biore do reki czytam i nawet nie pomysle, ze poglabym wziac tez slownik... nie ma takiej potrzeby, skoro na stronie nie znam moze slowa. 

Jakosc mojego zycia w Londynie wyraznie wzrosla, glownie dlatego, ze w koncu mam swoje zycie! Do tego mam okazje i narzedzia, zeby pomagac innym. Pod wieloma wzgledami, jest dobrze :) 

A co u Was?

23:46, agradabla
Link Komentarze (3) »
wtorek, 16 maja 2017
DZIEWCZYNY, MOWCIE O PORONIENIACH!

Liczba czlonkow naszej rodziny sie zgadza. Nie bedzie rosnac. Minelo tyle lat, ze nie rozpamietuje dzieci, ktore zdecydowaly sie nie urodzic. Jest dobrze tak jak jest.

Zdecydowalam sie powrocic do tematu, bo kolejne dwie kolezanki przyznaly sie, ze poronily. Z tego jedna w 20 tygodniu!

Pamietam, ze jak dowiedzialam sie, ze czlowieczek umarl, czulam sie bardzo sama. Wyjatkowa w znaczeniu negatywnym. Wszyscy rodzili slodkie bobasy a ja ronilam i ronilam! Ja?! Nie palaca, nie pijaca, szczupla ale nie za szczupla, zdrowa teoretycznie jak ryba, ronilam. Inni weszli raz do lozka i byli w innym stanie, my czekalismy miesiace i lata! Nawet z Gosia bylo to ponad 2 lata! Zu urodzila sie prawie 5! lat pozniej.

I tylko ja! Niby 20% czy nawet 50% ciaz liczac bardzo wczesne konczy sie poronieniami, ale jakos wszyscy mieli dzieci a ja nie...

Dlatego ten wpis. Zeby jeszcze raz napisac, z wlasnego doswiadczenia, podparte armia znajomych, ze poronienia SA powszechne.

Dziewczyno, ktora wlasnie poronila, nie jestes sama! Swiat nie skonczy sie jeszcze dzis, ani nawet jutro. Jest nadzieja, choc droga moze byc dluga i trudna. Jest nadzieja. Jedna taka wlasnie spi obok mnie i trzyma mnie za reke. Wytrzymaj. Lzy wyschna.

 

01:13, agradabla , CISZEJ
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 maja 2017
TO SAMO, oczywiscie

Za 20 minut wychodze z domu i lece na 3 dni do Polski (biezmowanie, komunia). Boski zostanie z dziewczynami sam na 3 dni. Po powrocie okaze sie, ze przeciez bez problemu mozna utrzymac porzadek zajmujac sie dwojka dzieci. Co prawda bez zakupow, gotowania, prania, zadan domowych, pewnie nawet przesadnej zmiany ubranek, ale blat w kuchni bedzie blyszczal. Ech...

P.S.

sama lece, sama!!!!:))

05:58, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (2) »
wtorek, 09 maja 2017
PSSsss

Caly dom spi. Gosia w nowym lozeczku, Boski i Zu tuz obok mnie. Fajnie, ze mam te wszystkie chrapacze w moim zyciu.

Niedlugo 10 rocznica slubu z Boskim a potem 16 czy 17 od czasu kiedy zamieszkalismy razem. Nigdy chyba nie wierzylam, ze bede miala (relatywnie;) normalna rodzine. A jednak...

00:55, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (2) »
czwartek, 04 maja 2017
SZABLON

Moj stary szablon sie rozpadal, wiec musialam wybrac jakis nowy. Ten z Ruda ciekawy, ale ani ja ruda, ani z papierosem, ani na szpilkach itd, wiec nie. Ten z Blondyneczka tez nie bardzo, ale bardziej (napisala ciemna brunetka).

I to prowadzi do pytania: czy ktos wie jak automatycznie przeniesc tych prawie 11 lat pisania do jakiegos jednego pliku, zeby to wszystko nie zniknelo jakby bloxa kiedys trafil szlak?

15:59, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (5) »
wtorek, 02 maja 2017
COGITO ERGO ... TO CO BEDZIE Z BOSKIM???!

Boski jest bezsprzecznie jednym z najinteligetniejszych facetow jakich znam. Starannie wyksztalcony, dowcipny, logiczny. Co z tego skoro czesto nie mysli?

Moje zycie toczy sie wokol ergonomii i lenistwa. Jesli wiem, ze za 15 minut ide spac to nie ma sily, ktora zmusi mnie do poscielenia lozka. Jesli codziennie czytam jakas ksiazke to oczywiscie lezy rozwalona w jakims relatywnie centralnym miejscu. Ale jesli cos wkladam do szafki to do tej w ktorej dana rzecz mieszka, jesli asystuje Gosi przy robieniu zadania to raczej nie ma opcji, zeby zapomniala polowe napisac. 

Boski nie, Boski (udaje, ze) sprzata. Szkoda, ze nie jest w stanie przewidzec konsekwencji swojego sprzatania. Boski wierzy, ze Gosia wszystko zrobila dobrze, Boski sie stara zrobic zakupy a jesli nie wyjdzie ZAWSZE winne sa czynniki zewnetrzne itd itd.

- Gre "Czlowieku nie irytuj sie" wlozyl do pudelka z zabawkami Zu, oczywiscie nie zagramy juz nigdy bo natychmiast byly jej potrzebne pionki i rozniosla je po 9 innych pudelkach.

- Mleko jakos tak dobrze mu sie wkomponowalo w szafke kolo zlewu, ze zanim je znalazlam (drugiego dnia) to zsiadlo (tutaj mleka zsiadaja szybko jak nie sa w lodowce).

- Zu przebierze owszem, ale jesli nie dostanie ubranek wraz z instrukcja to zasadniczo ubierze ja w cos na inna pore roku albo na przyklad tylem na przod, wiec za chwile trzeba ja przebierac (moglas sama jak ci sie nie podoba!:)

- pobrudzone ubranka schowa owszem, ale do szafki zamiast do kosza na pranie, wiec potem niespodzianka jak bedzie sie chcialo wlozyc nastepnym razem (lezaly, to posprzatalem, a ty zawsze niezadowolona)

- z zakupow przyniesie tak malo jedzenia, ze starczy nam na podwieczorek (bo skad mialem wiedziec, ze jemy wiecej?)

- makaronu w Tesco nie bylo, oczywiscie.

- rajtuzki Gosi zasadniczo wklada miedzy koszulki (a skad ja mam wiedziec, ze tam maja byc koszulki?)

- jak nie sprawdzi zadania domowego Gosi (z lenistwa) i jest jakis blad to dowiaduje sie, ze przeciez moglam ja sprawdzic?! (ja robia z nia angol on matematyke).

itd itd. 

Stojac przed codziennym dylematem typu "komar" (zabic czy pokochac?) staram sie jednak kochac. Ale bywa to trudna milosc.

 

10:50, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 140
Archiwum