Kategorie: Wszystkie | BLAVA | BYTOM | CHILE | CISZEJ | DROGA | KSIAZKI | LONDYN | MALGOSIA | NOWA ZELANDIA | PRAHA | SALAMANCA | SEVILLA | USA | WARSZAWA | ZDJECIA
RSS
czwartek, 18 maja 2017
COACHING CIAG DALSZY

Juz jakis czas nie pisalam o szkole. Tymczasem czeka mnie 3 szkolny weekend a na nim teoria transakcji. Chyba najciekawsza dla mnie czesc calej nauki. W ogromnym uproszczeniu chodzi o to, ze podczas komunikacji z kimkolwiek stawiamy sie do pozycji rodzica, doroslego albo dziecka. A jesli spotkaja sie dwie osoby komunikujace z innej pozycji to ciezko o zgode. Typowy przyklad ja i Boski w kwestii porzadkow. Pryncypialnie ma racje, ale sposob w jaki do mnie mowi wywoluje wysypke.  Boski: - ile razy Ci mowilem, ze nie masz odkladac spodni z dresu na to puste lozeczko! Nikt cie nie nauczyl podstawowych zasad porzadku!? (pozycja karajacy rodzica), Ja: - posprzatam spodnie zaraz po tym jak Ty wymienisz zarowki w lazience, polowa nie dziala juz pol roku (zbuntowane dziecko). Bardzo jestem ciekawa jak sie takie wezelki gordyjskie rozwiazuje. Ideal jest jasny: rozmawiac jak dorosly z doroslym. Tylko, kuzwa, jak sie tam dostac w kwestiach newralgicznych?:)

Co do szkoly, na razie pelen zachwyt. Wymagan jest sporo a spotkan czysto szkolnych niezbyt wiele. Z drugiej strony co tydzien sa webinaria - spotkania przez internet, wyklady przez internet, swietnie dzialajace forum, opieka mentora, telefony od zarzadu szkoly badajace poziom satysfakcji ze studiow, itd itd. Pare szkol juz skonczylam, ale z tak refleksyjnym podejsciem do samych siebie jeszcze sie nie spotkalam.

Mam za soba dziesiatki godzin oficjalnego coachowania. Jak siebie oceniam? No, oceniam. Nawet po kazdej sesji zapisuje sobie w zeszyciku co zrobilam dobrze a nad czym powinnam pracowac. Ogolnie mysle, ze ide w dobrym kierunku, ale jeszcze nie jestem z siebie zupelnie zadowolona i nie potrafie podac daty kiedy bede :)  Tak na powaznie, to wciaga mnie to coraz bardziej. Ciesze sie na kazdego kolejnego klienta. Efekt uboczny, bez zajakniecia czytam ksiazki po angielsku. Nagle okazalo sie, ze biore do reki czytam i nawet nie pomysle, ze poglabym wziac tez slownik... nie ma takiej potrzeby, skoro na stronie nie znam moze slowa. 

Jakosc mojego zycia w Londynie wyraznie wzrosla, glownie dlatego, ze w koncu mam swoje zycie! Do tego mam okazje i narzedzia, zeby pomagac innym. Pod wieloma wzgledami, jest dobrze :) 

A co u Was?

23:46, agradabla
Link Komentarze (3) »
wtorek, 16 maja 2017
DZIEWCZYNY, MOWCIE O PORONIENIACH!

Liczba czlonkow naszej rodziny sie zgadza. Nie bedzie rosnac. Minelo tyle lat, ze nie rozpamietuje dzieci, ktore zdecydowaly sie nie urodzic. Jest dobrze tak jak jest.

Zdecydowalam sie powrocic do tematu, bo kolejne dwie kolezanki przyznaly sie, ze poronily. Z tego jedna w 20 tygodniu!

Pamietam, ze jak dowiedzialam sie, ze czlowieczek umarl, czulam sie bardzo sama. Wyjatkowa w znaczeniu negatywnym. Wszyscy rodzili slodkie bobasy a ja ronilam i ronilam! Ja?! Nie palaca, nie pijaca, szczupla ale nie za szczupla, zdrowa teoretycznie jak ryba, ronilam. Inni weszli raz do lozka i byli w innym stanie, my czekalismy miesiace i lata! Nawet z Gosia bylo to ponad 2 lata! Zu urodzila sie prawie 5! lat pozniej.

I tylko ja! Niby 20% czy nawet 50% ciaz liczac bardzo wczesne konczy sie poronieniami, ale jakos wszyscy mieli dzieci a ja nie...

Dlatego ten wpis. Zeby jeszcze raz napisac, z wlasnego doswiadczenia, podparte armia znajomych, ze poronienia SA powszechne.

Dziewczyno, ktora wlasnie poronila, nie jestes sama! Swiat nie skonczy sie jeszcze dzis, ani nawet jutro. Jest nadzieja, choc droga moze byc dluga i trudna. Jest nadzieja. Jedna taka wlasnie spi obok mnie i trzyma mnie za reke. Wytrzymaj. Lzy wyschna.

 

01:13, agradabla , CISZEJ
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 maja 2017
TO SAMO, oczywiscie

Za 20 minut wychodze z domu i lece na 3 dni do Polski (biezmowanie, komunia). Boski zostanie z dziewczynami sam na 3 dni. Po powrocie okaze sie, ze przeciez bez problemu mozna utrzymac porzadek zajmujac sie dwojka dzieci. Co prawda bez zakupow, gotowania, prania, zadan domowych, pewnie nawet przesadnej zmiany ubranek, ale blat w kuchni bedzie blyszczal. Ech...

P.S.

sama lece, sama!!!!:))

05:58, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (2) »
wtorek, 09 maja 2017
PSSsss

Caly dom spi. Gosia w nowym lozeczku, Boski i Zu tuz obok mnie. Fajnie, ze mam te wszystkie chrapacze w moim zyciu.

Niedlugo 10 rocznica slubu z Boskim a potem 16 czy 17 od czasu kiedy zamieszkalismy razem. Nigdy chyba nie wierzylam, ze bede miala (relatywnie;) normalna rodzine. A jednak...

00:55, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (2) »
czwartek, 04 maja 2017
SZABLON

Moj stary szablon sie rozpadal, wiec musialam wybrac jakis nowy. Ten z Ruda ciekawy, ale ani ja ruda, ani z papierosem, ani na szpilkach itd, wiec nie. Ten z Blondyneczka tez nie bardzo, ale bardziej (napisala ciemna brunetka).

I to prowadzi do pytania: czy ktos wie jak automatycznie przeniesc tych prawie 11 lat pisania do jakiegos jednego pliku, zeby to wszystko nie zniknelo jakby bloxa kiedys trafil szlak?

15:59, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (4) »
wtorek, 02 maja 2017
COGITO ERGO ... TO CO BEDZIE Z BOSKIM???!

Boski jest bezsprzecznie jednym z najinteligetniejszych facetow jakich znam. Starannie wyksztalcony, dowcipny, logiczny. Co z tego skoro czesto nie mysli?

Moje zycie toczy sie wokol ergonomii i lenistwa. Jesli wiem, ze za 15 minut ide spac to nie ma sily, ktora zmusi mnie do poscielenia lozka. Jesli codziennie czytam jakas ksiazke to oczywiscie lezy rozwalona w jakims relatywnie centralnym miejscu. Ale jesli cos wkladam do szafki to do tej w ktorej dana rzecz mieszka, jesli asystuje Gosi przy robieniu zadania to raczej nie ma opcji, zeby zapomniala polowe napisac. 

Boski nie, Boski (udaje, ze) sprzata. Szkoda, ze nie jest w stanie przewidzec konsekwencji swojego sprzatania. Boski wierzy, ze Gosia wszystko zrobila dobrze, Boski sie stara zrobic zakupy a jesli nie wyjdzie ZAWSZE winne sa czynniki zewnetrzne itd itd.

- Gre "Czlowieku nie irytuj sie" wlozyl do pudelka z zabawkami Zu, oczywiscie nie zagramy juz nigdy bo natychmiast byly jej potrzebne pionki i rozniosla je po 9 innych pudelkach.

- Mleko jakos tak dobrze mu sie wkomponowalo w szafke kolo zlewu, ze zanim je znalazlam (drugiego dnia) to zsiadlo (tutaj mleka zsiadaja szybko jak nie sa w lodowce).

- Zu przebierze owszem, ale jesli nie dostanie ubranek wraz z instrukcja to zasadniczo ubierze ja w cos na inna pore roku albo na przyklad tylem na przod, wiec za chwile trzeba ja przebierac (moglas sama jak ci sie nie podoba!:)

- pobrudzone ubranka schowa owszem, ale do szafki zamiast do kosza na pranie, wiec potem niespodzianka jak bedzie sie chcialo wlozyc nastepnym razem (lezaly, to posprzatalem, a ty zawsze niezadowolona)

- z zakupow przyniesie tak malo jedzenia, ze starczy nam na podwieczorek (bo skad mialem wiedziec, ze jemy wiecej?)

- makaronu w Tesco nie bylo, oczywiscie.

- rajtuzki Gosi zasadniczo wklada miedzy koszulki (a skad ja mam wiedziec, ze tam maja byc koszulki?)

- jak nie sprawdzi zadania domowego Gosi (z lenistwa) i jest jakis blad to dowiaduje sie, ze przeciez moglam ja sprawdzic?! (ja robia z nia angol on matematyke).

itd itd. 

Stojac przed codziennym dylematem typu "komar" (zabic czy pokochac?) staram sie jednak kochac. Ale bywa to trudna milosc.

 

10:50, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (6) »
niedziela, 30 kwietnia 2017
GENA NIE WYDLUBIESZ...

Mlada zaczela sie budzic o 4-5 ran taka glodna, ze musze po prostu musze jej dac jakas saszetke z jedzeniem bo inaczej sie zaplacze. Nie pomaga napychanie jej przez caly dzien ze szczegolmnym natezeniem wieczorem. Nie pomaga tlumaczenie, ze moze 5 rano to nie jest zupelnie najlepszy moment. Nie. Trzeba jej dac do raczki jedzenie. Grzecznie je i spi kolejne 2-3h. Do tego caly czas oscyluje okolo 12kg, co przy jej niemalym wzroscie, oznacza dosyc malo. Jednak jesli ktos porusza sie zasadniczo biegiem i do tego non stop nawija, to takie sa konsekwencje. Ciekawe po kim ta zrlocznosc ma?

19:44, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 17 kwietnia 2017
Z PAMIETNIKA NIEWDZIECZNICY

Oszczedzamy urlop Boskiego na dluzsza, zimowa wyprawe. Mimo to, ze wzgledu na cene biletow, ale i chec przedluzenia "wakacji" wzial urlop na przedswiateczny czwartek i poswiateczny wtorek. Czwartek spedzil na zalatwianiu roznych spraw, we wtorek pojedzie polsluzbowo do Brna. Zostaje srodek.

Nie naleze do osob religijnych a Swieta Wielkanocne to dla mnie glownie kwestia tradycji. Spedzamy je u tesciow, bo nie spedzamy tam Wigilii, i oczywiscie dlatego, zeby Boski mogl spedzic czas z rodzicami. W tym roku rodzice zapowiedzieli, ze mamy opuscic lokal w niedziele po sniadaniu, bo oni musza sprzatac. W poniedzialek przyjedzie ich wnuk Emil, razem z tesciami siostry Boskiego i dom trzeba doprowadzic do blysku. To co prawda anuluje swieta w moim pojeciu - czyli prawdziwe wielkanocne sniadanie (byla chalka i serek bialy ze szczypiorkiem) - ale skoro tak musi byc, to nawet lepiej.

Po przyjezdzie do tesciow okazalo sie, ze anuluja mi jeszcze jeden dzien Swiat. Maja nadpsute auto, nie moga go byc na 100% pewni, dlatego chcieliby zeby to Boski pojechal odebrac tesciow siostry na lotnisko i przywiezc ich do domu swoich rodzicow, 1,5h za Praga. Taka drobná operacja, raptem 6h czasu, od 13 do lekko liczac 19.

I dlaczego mnie wszystko wyprowadza z rownowagi? Moze dlatego, ze to jedyny dzien ktory mielismy spedzic sami, jako rodzina? Czy tez dlatego, ze urlop Boskiego pojdzie na bycie taksowkarzem? Albo dlatego, ze nie mamy auta a to ktorym przebiegnie cala operacja, jest wynajete i moze dlatego, ze mielismy swoje plany? A najbardziej dlatego, ze nawet im przez mysl nie przyjdzie, ze mamy prawo do swojego zycia, swojego czasu! Nie mieszkamy w Pradze, jestesmy na wakacjach, dlaczego mamy zajmowac sie ich goscmi, zamiast zajac sie w koncu soba. My wynajelismy auto, dlaczego oni nie moga?

Plus oczywiscie beda opiewac Boskiego jaki wspanialy, ale to, ze ja dla odmiany znowu bede sama z dziecmi to oczywista oczywistosc. Trzeba pomagac, Taa. Tylko czy to sie kwalifikuje? I do tego Boski, troche skonfudowany, ale jednak pokorny.

Chyba jestem jednak zla kobieta.

10:50, agradabla , PRAHA
Link Komentarze (11) »
niedziela, 16 kwietnia 2017
W PARU ZDANIACH

Od kilku tygodni jestesmy w Pradze. Gosia ma ferie. Czasem mam wrazenie, ze maja wiecej ferii niz szkoly:)

Bylismy na szalonej wycieczce pociagiem do Siostruni, autobusem u kolezanki w podpraskim miasteczku i autem u dziadkow.

Gosia walczy z zapaleniem oskrzeli (bez antybiotykow) a Zu z durem plamistym na nogach, ktory pozostal jako alergiczna pamiatka po uzyciu amoxiciliny (antybiotyk) na zapalenie ucha.

Wydawalo nam sie, ze mamy bilingualna szkole dla Gosi w Pradze. Niestety pani dyrektor jednak "nie wierzy, ze ona mowi po czesku, rodzicom zawsze sie wydaje, ze dzieci sa zdolne a potem okazuje sie, ze nie bardzo". Osobiscie Gosi poznac nie chciala...zapowiadala, ze jednak raczej miejsc nie bedzie... W prywatnej szkole tez na razie miejsc nie ma. Do typowej czeskiej szkoda nam jej dac, bo jednak zna angielski fantastycznie, byloby szkoda gdyby zapomniala. Wyglada wiec na to, ze jeszcze rok, tylko zaczniemy szukac wczesniej i intensywniej.

Dwa tygodnie mieszkala u nas kolezanka z mojej bylej pracy. Odeszla, byla rok w Australii, potem rok we Szwecji, zebrala doswiadczenia zyciowe, mniej zawodowych, bo jednak bylo trudniej niz myslala. Jak zaproponowali zeby wrocila, wrocila. Co tu duzo gadac, zazdroszcze jej jak wsciekla. Tak wiem, ja mam dzieci, Boskiego, mam dom a ona tylko ta prace, ale i tak zal mi dupe sciska. Takie to nielogiczne. Ona sie z tej mojej, wyslowionwej oczywiscie, zazdrosci smieje:)) tak wiem, ze mam duzo, ale tak bym chciala wiatr w zagle! Dobrze, ze choc mam szkole :)

Boski przezywa w pracy regularny mobbing. Podziwiam go jak spokojnie to znosi. To wielka zaleta jego pewnosci siebie. Wie ile jest wart i ma w nosie co o tym mysli jego wystraszona szefowa. Byle mu tak zostalo.

21:18, agradabla , PRAHA
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 kwietnia 2017
POZORY MYLA

Bylam na kontroli z wlosami w jednym z praskich szpitali (wszystko ok). W kolejce na recepcji stala za mna pani w srednim wieku z burza czarnych wlosow. Tez szla w sprawie wlosow. Mowilam sobie w glowie: a ta po co? Ma w grzywce tyle wlosow co ja na calej glowie! Tyllle wlosow, ani jeden siwy! Nawet gdyby jej wypadaly to jeszcze lata swietlne bedzie ich duzo.

Pani zapomniala wziac dowod, wiec pielegniarka zapytala sie czy jest zarejestrowana w szpitalu, zeby mogla potwierdzic adres. - Tak, tak! Jestem, jestem, znajdzie mnie pani na oddziale onkologicznym.

13:44, agradabla , PRAHA
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 27 marca 2017
ZEBY NIE BYLO SLADOW

Zeby nie bylo sladow. Sprawa Grzegorza Przemyka

autor: Cezary Lazarewicz

Nie pamietam kiedy ostatni raz tak plakalam przy czytaniu ksiazki. 

12 maja 1983 doszlo do pobicia maturzysty Grzegorza Przemyka. Pobicie w komisariacie na starym miescie w Warszawie spowodowalo rozlegle obrazenia wewnetrzne i w konsekwencji smierc chlopaka. Ksiazka opisuje przebieg pierwotnego procesu, bedacego koncertem propagandy, matactwa i zaklamania tamtych czasow. Kolejne procesy, po zmianie systemu, nie przyniosly nic ze wzgledu na przedawnienia. 

Zaden z bohaterow nie jest jednoznaczny. Grzesiu, ktory w swoim maturalnym wieku mial duzo wiecej doswiadczen wszystkiego rodzaju, niz ja w wieku lat 40. Jego matka, poetka Barbara Sadowska, ktora (co chyba bylo znakiem czasu) nie stronila od alkoholu, papierosow, imprezowania, za to od pracy troche tak, bo przeciez artystka, a do wychowywania dziecka podchodzila nawet bardziej niz w otwarty, zeby nie napisac lekkowazny sposob. Swiadek koronny Cezary F (w wieku Grzesia) kochanek Barbary, ktory w tym czasie zdarzyl juz byc w poprawczaku, wiezieniu itd itd. Do tego cala gigantyczna, polityczna machina z Kiszczakiem i Urbanem na czele. 

Chlopak zginal bo mial pecha, troche dlatego, ze byl glupi (bo jak malo kto znal realia ze wzgledu na dzialalnosc polityczna matki). Taki idiotyczny, niepotrzebny, karygodny, straszny szereg zla. To sie nigdy nie mialo stac. I absolutnie nigdy nie powinno zostac zatuszowane w taki sposob. Szkoda zycia.

Kolejny raz musze napisac, ze mamy ogromne szczescie, ze zyjemy teraz a nie 30 lat temu. 

 

18:25, agradabla , KSIAZKI
Link Komentarze (2) »
wtorek, 21 marca 2017
JAKOS RAZNIEJ

Obowiazki szkolne zjadly mi nieomal caly wolny czas. Albo sie przygotowywuje do spotkan, albo slucham/ogladam obowiazkowe wyklady przez internet, albo mam jakies inne zajecia, ktore kiedys musza sie zdarzyc (typu moje spotkania z mentorem). Specjalnie mnie to nie martwi, lubie miec duzo zajec a dodatkowo te sa jeszcze relatywnie ciekawe. 

Boski wlasnie usypia dziewczynki a ja za 23 minuty zaczynam kolejne spotkanie z moja Brazylijka. Jednak okazuje sie, ze problemy sa uniwersalne, niezaleznie od tego czy ktos pochodzi z Maroko, Brazylii czy Slowacji (jak moje dotychczasowe podopieczne).

A lyzka na to: Niemozliwe :)

22:09, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 13 marca 2017
Wymazalam

bo mi sie nie chce:) 

22:35, agradabla
Link Komentarze (9) »
niedziela, 12 marca 2017
LIFE COACHING

Postanowilam, ze nie bede sciemniac. Wrecz przeciwnie, pochwale sie, to moze komus pomoge.

Zostalam coachem. Konkretniej pracuje nad zdobyciem: Accredited Diploma in Transformational Coaching. Londyn to doskonale miejsce na tego typu szkolenia, a ja, zgodnie z moja najlepsza wiedza, wybralam dobra, choc nie najlatwiejsza szkole. 

Co to jest coaching? Krotko mowiac jest to rozmowa w czasie ktorej coach stara sie pomoc Ci znalezc Twoja wlasna droge do rozwiazania jakiegos problemu. Coaching to nie mentoring, czyli coach nie zna a jesli nawet zna to nie powinien sugerowac Ci zadnego rozwiazania. Zadaniem coacha jest pomoc Ci uporzadkowac mysli, znalezc ewentualne wzorce, ktore w jakis sposob Cie ograniczaja i w ten sposob dac impuls do uczynienia nastepnego kroku. Coaching jest rowniez sposobem na uczenie sie i pewna forma rozrywki. Bo coach to takie wielkie ucho, ktore siedzi, przytakuje i tylko od czasu do czasu dowali Ci jakims pytaniem, dzieki ktoremu latwiej bedzie Ci w koncu poleciec w Twoj prywatny kosmos.

Prawde mowiac mysle, ze podejscie do coachingu w Londynie jest nieco inne niz w Polsce. Polskie ksiazki o coachingu sa pelne tabelek, wykresow, modeli. Angielskie sa duzo bardziej "czlowiekocentryczne". Celem nie jest zamkciecie czy wyciagniecie klienta z szufladki, ale bardziej stanie po jego boku w momencie kiedy nadszedl czas by podejmowac wazne decyzje.

Moj osobisty plan jest jasny. Mam zamiar byc bardzo dobrym i bardzo drogim coachem. Ale to za chwile:) Teraz musze jeszcze troche potrenowac. Cochowac nie mozna za darmo, bo klient musi byc zmotywowany, zeby nie szukal wymowek (bylisbyscie zaskoczeni jak bardzo to zmienia nastawienie jak sie wie, ze trzeba za cos w ten czy inny sposob zaplacic). W zwiazku z tym, ze jestem mlodym (choc wierze, ze niezlym) coachem oplaty sa na razie symboliczne i maja za zadanie tylko i wylacznie motywowac, a wiec na 100% sie dogadamy. 

Tak wiec oglaszam wszem i wobec, ze poszukuje klientow. Ty z pewnoscia masz jakas sprawe, ktora chcialbys/alabys omowic a ja bardzo lubie czekolade/ksiazki/widokowki albo inne motywatory, ktore bedzie Cie kosztowalo spotkanie z coachem.

Ojejku, a jak my sie spotkamy jesli Ty mieszkasz w ... a ja w Londynie? Dowcip polega na tym, ze 95% wszystkich sesji odbywa sie przez Skype/FaceTime/telefon. W dzisiejszych czasach nikt nie ma czasu dojezdzac, placic za nianie czy benzyne. Damy rade!

Zdradze w wielkiej tajemnicy, ze w tym tygodniu bede coachowala Pania, ktora mieszka w Brazylii (powaznie!!!)

Tak wiec nie ma wymowek. Pomoz sobie, pomoz mnie. Razem czegos sie nauczymy :)

Wszystkich zainteresowanych prosze o mail na adres: agradabla.the.coach@gmail.com. Chetnie odpowiem na wszystkie pytania.

20:13, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (6) »
środa, 08 marca 2017
DUZO

Wszystko dobrze, tylko duzo.

Zapisalam sie do szkoly. Szkoly tutaj stawiaja na samodzielnosc i praktyke, wiec czytam, slucham, uczestnicze. Jak skoncze, napisze co.

Gosia w koncu przestala sie bac skakac do basenu. Jestem z niej bardzo dumna. Z tego i z tysiaca innych powodow. Jest milym czlowieczkiem.

 Zu mowi coraz wiecejj i z wlasnej inicjatywy zaczyna uzywac nocnik. Juz czas, oczywiscie, ale nie proponowalismy jej wczesniej, bo bylo zimno w mieszkaniu. Teraz juz robi sie przyjemnie i Zu sama zaczyna domagac sie odrobiny doroslosci.

Boski grzeczny. Entuzjastycznie nastawiony do moich pomyslow. I pomocný.

Jest dobrze, tylko duzo

22:37, agradabla , LONDYN
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 140
Archiwum